II Lwówecki Sejmik Mineralogiczny - relacja

W dniach 24-26 października 2008 odbył się w Lwówku Śląskim II Lwówecki Sejmik Mineralogiczny
(II LSM), czyli spotkanie kolekcjonerów minerałów z całej Polski. W trakcie spotkania odbyły się
wykłady dotyczące sudeckich wystąpień minerałów, pokazy slajdów z wypraw zagranicznych, mini giełda minerałów, kilka wystaw prywatnych kolekcji, dwie wystawy fotografii oraz dwie wycieczki na specjalnie przygotowane pola agatowe w Płóczkach Górnych.


Uroczyste otwarcie II Lwóweckiego Sejmiku Mineralogicznego. Fot. T. Praszkier.

W czwartek 23 październiku AD 2008 wyruszyłem samochodem z Poznania na kolejny już Sejmik Mineralogiczny we Lwówku. Zastanawiałem się, jak tym razem wypadnie impreza, czy znowu znajdę płóczkowskie agaty, czy wszyscy ze znajomych, których zaprosiłem dopiszą. Wieczorem dotarłem do pięknego lwóweckiego ratusza, jak się okazało – byłem pierwszy. W niemal pustej Sali Mieszczańskiej bardzo interesującego lwóweckiego ratusza trafiłem na Tadeusza Dzieżyca oraz kilku członków zespołu LLAVALON, którzy ugościli mnie i zabawili rozmową. W zasadzie już następnego dnia (była 2:00 w nocy) zaczęli powoli przybywać pierwsi uczestnicy.

Po zasłużonym wypoczynku w hotelu OsiR udałem się do rynku, żeby zobaczyć jak posuwają się przygotowania do imprezy. Nad wejściem wisiał znajomy transparent, a wokół panował mały rozgardiasz, ponieważ uczestnicy mini-giełdy zaczęli rozkładać swe stoiska, a osoby prezentujące swoje kolekcje układały okazy w gablotach. Tadeusz Socha prezentował okazy z sudeckich lokalizacji, mi szczególnie spodobał się okaz „podwójnego” agatu z Kamieńca. Andrzej Korzekwa eksponował nowe okazy z Jaroszowa, niektóre szczotki były bardzo urodziwe – z „lasu” kładących się przyżółconych kryształów wystawały większe przezroczyste. Roman Rybski pokazał korundy z Kruczych Skał. Eugeniusz Kwiatkowski różne minerały Karkonoszy. Towarzystwo Geologiczne „Spirifer” pokazało zdjęcia i minerały pozyskane podczas eksploracji rumuńskich hałd w ramach warsztatów będących udziałem młodych adeptów wiedzy geologicznej. Zaś dr Rafał Siuda dużo różnych często o „kosmicznie” brzmiących nazwach niewielkich minerałów złoża Ciechanowice – Miedzianka. W mojej opinii najbardziej urodziwe okazy (agatów z Maroka) udostępnił na potrzeby Sejmiku Przemysław Derlecki. Brakowało mi równie efektownej, jak w zeszłym roku wystawy „Spirifera”.




Giełda minerałów na II LSM. Fot. D. Antosik.



Jeden z okazów prezentowanych na II LSM - fluoryt z Anglii (Rogerley), kolekcja "Spirifer". Fot. D. Antosik.

Korzystając z okazji zapisałem się formalnie jako uczestnik – otrzymałem imienny identyfikator, teczkę LLA wraz z mapą, kilkoma pocztówkami, folderami zachęcającymi do korzystania z atrakcji, jakie niewątpliwie oferuje ziemia lwówecka, gazetką targową „Minerały” oraz płytą „Carmenere” zespołu LLAvalon promującą Lwóweckie Lato Agatowe. Porządek organizacyjny panował tak jak w zeszłym roku wzorowy. Popołudniu o godzinie 18:00 rozpoczęła się część oficjalna. Powitał nas burmistrz, odegrano hejnał lwówecki, otwarto wystawę fotograficzną ze zdjęciami autorstwa Daniela Antosika z XI Lata Agatowego, a w końcu byliśmy świadkami obrzędu walońskiego, którego kulminacyjną częścią było przyjęcie w poczet braci walońskiej dwóch nowych członków. Najzabawniejszą częścią obrzędu było wykrzykiwanie przez nowoprzyjętych – zakutych zresztą w dyby – formuły „Nie jestem godny!”, jakość okrzyku była oceniana przez kapitułę Bractwa. Dodam na marginesie, że jeden okrzyk nie był zdaniem kapituły wystarczający... Dzień zakończył się biesiadą z suto zastawionymi stołami i wystarczającą ilością złocistego trunku. Rozmowy w większości dotyczyły uskoków, sztolni, pegmatytów, paragenez, metod pozyskiwania i innych tego typu dziwactw, które wywoływały lekki popłoch na twarzach tych kilku laików, którzy mieli to nieszczęście znaleźć się w dawnym „wagonie restauracji Rycerska” wraz z nami - miłośnikami minerałów.




Obrzędy walońskie i świerzo upieczony walonńczyk - Adam Mazurek. Fot. T. Praszkier.


Następnego dnia ok. 11:00 radosna czereda udała się dwoma busami na przygotowane wcześniej pola agatowe. Uczestnicy podzielili się z grubsza rzecz biorąc na trzy grupy: kopiących, przeszukujących hałdę i raczących się trunkami różnej maści – głównie herbatą w dwóch znanych z zeszłego roku wersjach. W każdej grupie znalazły się znane w kolekcjonerskim (pół)światku osoby. Pogoda do kopania byłą wyśmienita, więc i humory dopisywały, choć agatów początkowo nie było zbyt wiele. Pod koniec czasu przewidzianego na pogłębianie wykopu pojawiło się więcej migdałów z chalcedonem i agatami. Po powrocie „przegrupowałem się” i podążyłem do ratusza – w planie były trzy wykłady i dwa pokazy slajdów.





Wyprawa na Pola Agatowe i poszukiwanie agatów. Fot. T. Praszkier.



Poszukiwanie agatów. Fot. D. Antosik.

Część wykładową otworzył dr hab. Jan Parafiniuk (profesor Uniwersytetu Warszawskiego) interesującym wykładem na temat nazw minerałów – skąd pochodzą, co oznaczają, jakie zasady współcześnie są stosowane w nazewnictwie itp. Następnie głos zabrał dr Rafał Siuda opowiadając o minerałach lokalnego złoża Ciechanowice – Miedzianka, a jego prezentacja była hojnie okraszona zdjęciami z mikroskopu elektronowego, co dla mnie było swego rodzaju atrakcją. Przy okazji dowiedzieliśmy się, że badając to złoże prawdopodobnie odkryto nowy minerał, o ile się nie mylę – swoisty arsenian cynku.




Wykłady. Fot. K. Dembicz.

Trzecim prelegentem był kolekcjoner minerałów Karkonoszy Roman Rybski - opowiadał o szafirach z Kruczych Skał. Pokazał ciekawe zdjęcia: lokalizacji oraz dokładnie przedstawiające strefy pegmatytu, w których występują szafiry. Sposób prezentacji nie był może najlepszą stroną prelekcji, natomiast ilość i charakter zdjęć jak i precyzyjny opis zarówno samych okazów jak i stref występowania korundów zasługuje na uznanie. Dla mnie to ten wykład był najbardziej interesujący, szczególnie, że prowadził go nie pracownik naukowy, ale kolekcjoner. Mam nadzieje, że w kolejnych Sejmikach ta tradycja zostanie podtrzymana.




Wykłady. Fot. K. Dembicz.

Po wykładach przyszła kolej na pokazy slajdów, a w tzw. międzyczasie można było posilać się w sąsiednim pomieszczeniu i popijać wszelkiego rodzaju płyny. Zasadniczo muszę przyznać, że żaden z uczestników Sejmiku nie musiał martwić się o obiado-kolacyjne posiłki, ponieważ te – w ramach wpisowego 50 zł – zapewnili organizatorzy, jedynie śniadanie należało załatwić we własnym zakresie. W pierwszym pokazie Paweł Żochowski przedstawiał zdjęcia z egzotycznej wyprawy na Madagaskar, moim zdaniem przekaz był nieco suchy – mało było opowiadania, raczej komentarz do danego zdjęcia. Jednakże ilość i staranność doboru zdjęć skutecznie nadrobiły niedociągnięcia prezentacji. Szczególnie podobały mi się zabawne zdjęcia fauny: gekona w dziwnej pozie oraz kameleona dostosowującego barwę swej skóry do asfaltu (sic!). W drugiej odsłonie Adam Sochaczewski pokazał zdjęcia z wyprawy do Maroka świetnie oddając klimat wędrówki przez ten interesujący kraj. Noclegi u zaprzyjaźnionych Berberów, piaszczysta pustynia, góry Atlas – zatęskniłem...




Poszukiwanie agatów. Fot. T. Praszkier.



Poszukiwanie agatów. Fot. D. Antosik.

Kolejnego dnia w niedzielę przyszła kolej na następny wyjazd w kierunku pól płóczkowskich. Tego dnia entuzjazm był nieco mniejszy i ilość osób w wykopie drastycznie spadła – pozostali napawali się pięknym widokiem i oddawali się rozmowom o wiadomej tematyce (miejscówki, lokalizacje, meteoryty itp.). Najwytrwalsi – w liczbie czterech – założyli wspólne gwarectwo i wg z góry założonego planu rozpoczęli odkrywkowe prace górnicze, co dało efekty po około 3 godzinach. Kto był w tej grupie i jakie były efekty poszukiwań nie powiem, bo to tajemnica. Stwierdzę oględnie, że dopiero w niedzielę poczułem pełną satysfakcję z wyjazdu...




Odremontowany ratusz. Fot. T. Praszkier.

Na tle zeszłorocznego Sejmiku było więcej czasu na pytania podczas prelekcji i momentami było bardziej zabawnie np. przy dodatkowych pytaniach z sali o dumortieryt z pegmatytu Kruczych Skał, gdy kolejni zbieracze deklarowali posiadanie tegoż – padło stwierdzenie (zdaje się profesora Parafiniuka), że „jak znajdzie się jeszcze parę okazów to przestanie być rzadki”. Rafał Siuda i Tomasza Praszkier poinformowali o możliwości skorzystania przy rozpoznawaniu minerałów z możliwości i aparatury Wydziału Geologii Uniwersytetu Warszawskiego. Wzorowa organizacja i niewielkie koszty udziału po raz kolejny zrobiły na mnie duże wrażenie. Lekko rozczarowałem się brakiem pożegnalnego rautu, który mile wspominam z zeszłego roku. Na koniec chciałbym zwrócić uwagę organizatorom, że największą atrakcją Sejmiku jest wyjazd na pola agatowe, więc sądzę, że nic nie stałoby na przeszkodzie, gdyby odbywał się on choć godzinę wcześniej, a same wykopki mogły również potrwać godzinę dłużej. Sumując wszelkie „plusy dodatnie” i „plusy ujemne” obiema rękoma wystawiam ocenę pięć minus i deklaruję swój udział w przyszłorocznym Sejmiku! Cieszę się, że ta pionierska impreza zmienia się w cykliczną. Zachęcam również do czynnego i biernego udziału wszystkich kolekcjonerów, zbieraczy i kopaczy, którzy nie dotarli na tegoroczny Sejmik – dużo stracili.

Sławomir Szlinke